wtorek, 26 lipca 2011

Lata mijają a fascynacja muzyką pozostała.

Fascynacja muzyką , w moim przypadku można to nazwać miłością ( Music my love ) albo wręcz nałogiem.  Dobrze że jest to jeden z tych zdrowych nałogów a nie ten zabójczy. Skojarzyło mi się z nałogiem ponieważ, jak już pewnie większość z nas wie, odeszła do wieczności Amy Winehouse . Wspaniała wokalistka, miniaturowa, filigranowa dziewczyna, obdarzona tak wielkim głosem i swobodą z jaką z tego głosu korzystała, pozwala stawiać ją w gronie najlepszych wokalistek 21-go wieku. Niestety nie usłyszymy już jej nowych nagrań, trzeba cieszyć się tym co nam po niej pozostało. Powiększyła grono wielkich artystów, którzy odeszli zbyt wcześnie. Pamiętamy przecież jak młodo umarli Jim Morrison, Janis Joplin, John Lennon, Bob Marley, Kurt Cobain i wielu innych. Znów zadajemy sobie pytanie bez odpowiedzi : dlaczego tak wielcy artyści opuszczają ten świat w tak młodym wieku?
Wielcy muzycy odchodzą, ale fascynacja ich muzyką niech pozostanie i trwa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz